Blog

Jasna portretówka za mniej niż 3 tysiące - Samyang AF 85 mm f/1.4 RF

Jako fotograf portretowy i użytkowniczka Canona EOS R nie mogłam odmówić sobie przetestowania Samyanga AF 85 mm f/1.4 RF. Obiektyw jest na rynku stosunkowo niedługo, bo od dwóch miesięcy. W 2019 roku Samyang wypuścił jego odpowiednik z mocowaniem Sony E, a teraz pojawił się jego brat z bagnetem RF. Ponieważ to Samyang i typowa jasna portretówka zabrałam go na plenerową sesję i pobawiłam się przez weekend, żeby sprawdzić, jak się z nim pracuje. Efekty sesji możecie zobaczyć na końcu posta.

Lekka konstrukcja zawsze na plus

Samyang AF 85 mm f/1.4 RF w porównaniu do innych 85-tek ze światłem 1.4 jest naprawdę niewielki i lekki. Waży 583,8 g i ma 97,5 mm długości. W porównaniu do Sigmy 85 mm f/1.4 czuć i widać różnicę (1130 g / 126,2 mm). Tak, Samyang jest plastikowy i pewnie mniej wytrzymały od konkurentów. ale to obiektyw budżetowy, więc nie ma co spodziewać się po nim niezniszczalnej konstrukcji. Dzięki temu mniej waży, a to duży plus. Kiedy podczas sesji z Alicją zamieniłam Samyanga na Sigmę Art zachciało mi się płakać. Serio. Sigma jest dwa razy cięższa, w dodatku to obiektyw do lustrzanki, więc po zamocowaniu go przez adapter środek ciężkości wysunął się bardzo do przodu i mogłam zapomnieć o fotografowaniu jedną ręką.

 

Samyang AF 85 mm f/1.4 - mała, jasna portretówka

 

Miłym zaskoczeniem są uszczelnienia przed zachlapaniami i pyłem. W poprzednim Samyangu, jaki testowałam tego zabrakło, a tu proszę, są! Miałam nawet okazję je przetestować kiedy wybrałam się do lasu i złapała mnie burza. Aparat wystawiłam całkowicie na deszcz, nie chroniłam go specjalnie przed wodą, a lało dosyć solidnie – ja byłam cała mokra. Nic się nie stało, więc uszczelnienia zdały egzamin. Samyang w takich warunkach również mógł się popisać. Trochę zachodzącego słońca, las, ulewa i malarska plastyka obrazu Samyanga to przepis na ładny obrazek.

 

Uszczelnienia pozwalają na pracę w deszczu

 

Jeśli chodzi o optykę, AF 85 mm f/1.4 RF posiada 11 elementów w 8 grupach z 4 szkłami o wysokiej refrakcji (HR) oraz szkło o ultraniskiej dyspersji (ED). Producent zapewnia, że taka konstrukcja optyczna wraz z 9 listkami przysłony zapewnia naturalny, okrągły efekt bokeh z fantastycznym rozmyciem tła. Oczywistym jest, że przy przysłonie f/1.8 i ogniskowej 85 mm obiektyw będzie nam ładnie odcinał fotografowany obiekt od tła. Osobiście nie przepadam za gładkim rozmyciem, kiedy tło jest tylko kolorową plamą. Lubię, kiedy fotografowany obiekt jest umieszczony w jakimś otoczeniu. Dlatego Samyanga czasem warto przymknąć i zwiększyć nieco głębie ostrości. Muszę jednak przyznać, że nawet na maksymalnie otwartej przysłonie obiektyw ten zapewnia przyjemny bokeh, w którym zachowują się elementy tła.

 

Płytka głębia ostrości przy przysłonie 1.4
f/1.8

Wystarczy przymknąć przysłonę, żeby wydobyć szczegóły z tła
f/3.2

Praca pod światło – bolączka Samyangów?

Samyangi lubią tracić kontrast podczas pracy pod światło, na zdjęciach ze źródłem światła w kadrze lub blisko niego pojawiają się często flary i bliki. Jak jest z testowaną 85-tką? Nieźle! Obiektyw oczywiście traci kontrast, ale spodziewałam się zdecydowanie większych problemów z pojawiającymi się odbiciami. Przy założonej osłonie przeciwsłonecznej problem ten nawet trudno było mi wywołać. Małe bliki i subtelne flary pojawiały się dopiero na zdjęciach ze słońcem w kadrze i to bez osłony przeciwsłonecznej (patrz zdjęcia z sesji z Alicją na dole posta). W porównaniu do testowanej przeze mnie ostatnio 75-tki pod Sony – 85 wypada tu o wiele lepiej. Chyba, że ktoś lubi flary i bliki – to tu się na nie nie napatrzy. Gorzej podczas pracy pod światło wypada autofokus. Zdarza mu się zgubić i mieć problemy z poprawnym działaniem.

 

Spadek kontrastu przy pracy pod światło

 

Autofokus - jest dobrze, ale mogłoby być lepiej

Trzeba przyznać, że silnik autofokusa w Samyangu 85mm f/1.8 pracuje bezgłośnie. Poza kilkoma problemami podczas pracy pod światło nie zauważyłam większych kłopotów z jego działaniem. Jest szybki i celny. Odsetek nieostrych zdjęć jest akceptowalny – w tej kwestii nie ma szału, ale wcale się go nie spodziewałam. Przy tak niewielkiej głębi ostrości i budżetowej portretówce pomyłki autofokusa będą się zdarzały. Na około 200 zdjęć zaledwie kilka było nietrafionych, z czego większość tych wykonanych pod światło.

 

Autofokus działa szybko i celnie

 

Nie mogę natomiast pochwalić działania autofokusa z wykrywaniem oka z tym obiektywem. Pomimo tego, że problemów z wykryciem oka nie zauważyłam, to po zrzuceniu zdjęć i przejrzeniu się na ekranie monitora widać, że część z nich jest delikatnie nie trafiona, co z obiektywami Canona nie zdarza się prawie wcale. Przy obiektywie portretowym życzyłabym sobie, żeby fa funkcja działała lepiej. Do luksusów i wygody człowiek szybko się przyzwyczaja, a portretowanie z wykrywaniem oka jest niezwykle wygodne.

Aberracja – jego drugie imię

Jeśli wziąć pod uwagę tylko aberrację chromatyczną to ten obiektyw wypada słabo. Niemal na każdym zdjęciu, gdzie występują duże kontrasty pomiędzy ciemnymi, a jasnymi partiami, przy szeroko otwartej przysłonie natkniecie się na przebarwienia wynikające z aberracji. Oczywiście dopiero po przybliżeniu zdjęcia i przyjrzeniu się – ale kto tak robi na no dzień? Aberracja w tym obiektywie występuje i jest zauważalna, to trzeba powiedzieć. Pytanie tylko, czy mocniejszy jest argument, że obiektyw aberruje, czy ten, że kosztuje niespełna 3 tysiące, kiedy jego odpowiednikom bliżej 5 czy nawet 7 tysięcy.

 


Wyraźnie widać aberrację na granicy ciemnych i jasnych partii zdjęcia.

Kolor, kontrast i szczegóły - jakość obrazu

Szczegółowość i jakość obrazu jest w Samyangu na bardzo przyzwoitym poziomie. Porównałam go z Sigmą 85 mm f/1.4 i muszę przyznać, że szczegółowość zdjęcia jest podobna. Pszczoły, które zadomowiły się na jabłonce są wyraźne, a uwierzcie, że wcale nie chciałam podchodzić zbyt blisko. Zdjęcia zrobiłam dwoma obiektywami z tego samego miejsca, i wycięłam ich fragmenty w takiej samej skali. Obrazek z Samyanga jest bardziej kontrastowy i nasycony, trochę nawet przekolorowany. Oba zdjęcia zostały wywołane w ACR w ten sam sposób. Sigma daje obrazek zdecydowanie bardziej zbliżony do rzeczywistego. Pod kątem szczegółowości obrazu jednak Samyang jej nie ustępuje, co jest naprawdę miłym zaskoczeniem.

 

Zdjęcie, z którego wycięłam fragment

Szegółowość obrazu Samyang
Samyang AF 85 mm f/1.4 RF + Canon EOS R

Szczegółowość obrazu Sigma
Sigma Art 85 mm f/1.4 EF+ Canon EOS R z adapterem

Tani, lekki, dobry - czego chcieć więcej?

Nie mogę powiedzieć, że Samyang AF 85 mm f/1.4 jest idealny. Nie jest. Ale ma wiele zalet, które zdecydowanie przewyższają jego wady. Optycznie jest dobry, choć mógłby być lepszy. Jest szybki i cichy. Zapewnia naprawdę ładne, „samyangowe” rozmycie tła i nawet na przysłonie f/1,4 jesteśmy w stanie rozróżnić elementy tła. Pozytywnie zaskakuje podczas pracy pod światło. Trzeba się jednak liczyć z tym, że jest to obiektyw budżetowy, tani w porównaniu do swoich odpowiedników, więc nie liczcie na 100% trafionych zdjęć i zero problemów. Jednak jeśli zestawić obrazek jaki oferuje to szkło z jego ceną... to jest jej zdecydowanie wart.

Poniżej prezentuję Wam kilka ujęć z sesji z Alicją. Nie mogłam odmówić sobie zdjęć o zachodzie słońca z Samyangową portretówką w ręku. To są warunki, w jakich można z tego obiektywu wyciągnąć najwięcej. Jeśli planujecie plenerowe sesje – nie musicie się dłużej zastanawiać – Samyanga znajdziecie w naszym sklepie. Wystarczy kliknąć „dodaj do koszyka” i podążać zgodnie z kolejnymi krokami.

 

Zdjęcia: Tutenhoman

Modelka: Alicja Bąk

Piękny bokeh z promieni zachodzącego słońca

Spadek kontrastu nie musi byc wadą

Autofokus na oko działa przeciętnie

Wyraźny blik pojawił się na zdjęciu ze słońcem w kadrze.
Wyraźny blik pojawił się na zdjęciu ze słońcem w kadrze.

 

Samyangi najlepiej sprawdzają się w plenerze

Flary pojawiające się  na zdjęciach pod światło

Delikatna flara, o której wspominałam wcześniej.

Przyjemne rozmycie tła na przysłonie 1.4

Na koniec, dla porównania, zdjęcie wykonane Sigmą i Samyangiem. Widać tu dobrze, że kolory z Samyamnga są nieco bardziej jaskrawe a kontrasty mocniejsze. Zdecydowanie bardziej w tym przypadku odpowiada mi naturalne oddanie kolorów Sigmy. Z resztą na pozostałych zdjęciach również kolory są bardzo intensywne. Oczywiście można trochę je ujarzmić w postprodukcji, ale chyba nie o to chodzi w zdjęciach testowych obiektywu. 

 

Zdjęcie wykonane Sigmą 85 mm f/1.4
Sigma

Zdjęcie wykonane Samyangiem AF 85 mm f/1.4
Samyang

 

 

 

 

Zostaw komentarz

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper Premium