Zoom czy stałka? Fotograficzne wyzwanie na wrocławskim Rynku
Czy lepiej fotografować ulicę jasną stałką, która zmusza do świadomego budowania kadru, czy może postawić na uniwersalny zoom, dający większą swobodę wyboru ogniskowej? Na to pytanie postanowili odpowiedzieć Krzysiek i Mateusz, organizując fotograficzne wyzwanie na wrocławskim Rynku. Zasady były proste, ale zadanie wcale nie należało do łatwych: jedna godzina, pięć kategorii zdjęć i dwa zupełnie różne podejścia do fotografowania. Krzysiek sięgnął po Leicę Q3 z obiektywem 43 mm, natomiast Mateusz fotografował profesjonalnym zoomem 28–70 mm. Efektem jest nie tylko rywalizacja, ale przede wszystkim ciekawy eksperyment pokazujący, jak wybór obiektywu wpływa na sposób patrzenia na fotografowany świat.
Pięć tematów, jedna godzina
Fotografowie mieli dokładnie godzinę na wykonanie zdjęć w pięciu kategoriach:
- portret zaczepiany, czyli pozowany,
- portret uliczny,
- detal,
- architektura,
- zdjęcie streetowe, pokazujące scenę z codziennego życia miasta.
Dodatkowym utrudnieniem był kolor przewodni. Mateusz otrzymał kolor niebieski, a Krzysiek czerwony. Żółty został wykluczony, ponieważ na ulicach i w miejskiej przestrzeni pojawia się zdecydowanie zbyt często. Z pozoru mogło wydawać się, że godzina na pięć tematów to sporo czasu. W praktyce okazało się, że tempo jest jednym z największych przeciwników fotografa. Trzeba było jednocześnie szukać odpowiedniego motywu, obserwować ludzi, myśleć o kompozycji i pamiętać o ograniczeniach narzuconych przez wyzwanie. A do tego wszystkiego dochodziła jeszcze kamera, która dokumentowała całe zmagania.
Wrocławski Rynek jako fotograficzny plac zabaw
Niedzielne popołudnie okazało się bardzo dobrym momentem na takie wyzwanie. Wrocławski Rynek był pełen ludzi, turystów, spacerowiczów i różnego rodzaju wydarzeń, więc teoretycznie nie powinno być problemu ze znalezieniem ciekawych tematów.
Teoretycznie.
Fotografia uliczna ma bowiem swoją przewrotną naturę. Kiedy zaczynamy aktywnie szukać zdjęcia, nagle okazuje się, że interesujące sytuacje znikają równie szybko, jak się pojawiają. Ludzie przechodzą dokładnie wtedy, kiedy nie mamy gotowego kadru, ciekawy moment trwa sekundę, a idealny portret może okazać się trudniejszy do znalezienia niż oczekiwaliśmy.
Presja czasu dodatkowo wzmacnia ten efekt.
W takich warunkach liczy się nie tylko sprzęt, ale przede wszystkim umiejętność obserwowania i szybkiego reagowania.
43 mm kontra 28–70 mm – dwa zupełnie różne sposoby fotografowania
Jednym z najciekawszych elementów wyzwania była różnica między wykorzystanym sprzętem. Krzysiek fotografował Leicą Q3 wyposażoną w stałoogniskowy obiektyw 43 mm. To ogniskowa znajdująca się bardzo blisko klasycznego standardu, która dobrze sprawdza się w fotografii ulicznej i dokumentalnej. Stałka ma jednak swoje wymagania. Nie można po prostu zmienić ogniskowej, kiedy kadr nie wygląda tak, jak chcemy. Jeśli chcemy coś pokazać szerzej, trzeba się cofnąć. Jeśli chcemy wypełnić kadr fotografowanym obiektem – trzeba podejść bliżej.
I właśnie to ograniczenie może być jednocześnie największą zaletą stałki.
Fotograf zaczyna myśleć o kadrze jeszcze zanim podniesie aparat do oka. Zamiast zastanawiać się, jaką ogniskową ustawić, skupia się na miejscu, świetle, relacji pomiędzy obiektami i odpowiednim momencie. Mateusz miał natomiast do dyspozycji zoom 28–70 mm. To zupełnie inne podejście. Jednym ruchem można przejść od szerokiego kadru pokazującego fragment miejskiej przestrzeni do znacznie ciaśniejszego ujęcia. W sytuacji, w której liczy się czas, taka elastyczność może być ogromną przewagą.
Zoom daje swobodę, ale ma swoją cenę
Największą zaletą zooma jest oczywiście uniwersalność. Zakres 28–70 mm pozwala fotografować zarówno szersze sceny uliczne, jak i portrety czy detale. Nie trzeba zmieniać obiektywu. Nie trzeba za każdym razem zmieniać swojej pozycji. Można szybko dopasować kadr do sytuacji. W profesjonalnej pracy jest to niezwykle istotne. Fotograf ślubny, eventowy czy komercyjny często nie ma czasu na zastanawianie się, czy lepiej użyć 35, 50 czy 85 mm. Potrzebuje po prostu zrobić zdjęcie. Problem pojawia się wtedy, gdy taki zestaw zabieramy na zwykły spacer po mieście.
Profesjonalny zoom jest większy i cięższy, przez co aparat staje się bardziej widoczny. W fotografii ulicznej, gdzie dyskrecja często ma ogromne znaczenie, może to mieć wpływ na sposób pracy. Stałka 43 mm z Leicą Q3 jest pod tym względem znacznie bardziej kompaktowym i dyskretnym rozwiązaniem.
Co z fotografowaniem architektury?
Jednym z ciekawszych testów dla obu obiektywów okazała się architektura. Tutaj szeroki koniec zooma 28–70 mm daje oczywistą przewagę. Łatwiej zmieścić w kadrze większy budynek, szeroką ulicę czy rozległy fragment Rynku. Przy 43 mm trzeba podejść do tematu inaczej. Czasami oznacza to po prostu odejście kilka metrów dalej. Innym razem znalezienie innego punktu widzenia, fragmentu budynku, ciekawego detalu albo nietypowej perspektywy.
I właśnie tutaj ograniczenie stałki zaczyna działać na korzyść kreatywności. Zamiast fotografować cały budynek „tak jak go widzimy”, zaczynamy szukać geometrii, rytmu, powtarzalności i interesujących fragmentów architektury.
Detal – tutaj stałka pokazała swoje możliwości
W kategorii detalu Leica Q3 pozwoliła wykorzystać jeszcze jedną ciekawą możliwość – tryb makro. Na zdjęciach pojawiły się zarówno elementy miejskiej architektury, jak i mniejsze motywy, które łatwo przeoczyć podczas zwykłego spaceru. Wśród nich znalazły się między innymi fragmenty związane z wrocławskim Rynkiem, latarnie z herbem miasta czy elementy natury. To dobry przykład tego, że fotografia uliczna nie musi oznaczać wyłącznie ludzi.
Czasami ciekawym zdjęciem może być fragment fasady, szyld, faktura, roślina, cień czy niewielki detal, który w odpowiednim świetle zaczyna opowiadać własną historię.
Portret uliczny wymaga odwagi
Jedną z kategorii był portret. Nie chodziło jednak wyłącznie o fotografowanie przypadkowych osób z dystansu. Zadaniem było również zaczepienie fotografowanej osoby i wykonanie pozowanego zdjęcia. To jeden z tych momentów, w których sprzęt przestaje być najważniejszy. Trzeba podejść do obcej osoby, poprosić ją o zdjęcie i zrobić to w taki sposób, żeby cała sytuacja była naturalna. Na wrocławskim Rynku nie brakowało interesujących bohaterów – pojawili się między innymi turyści, osoby o charakterystycznym wyglądzie czy przechodnie wyróżniający się strojem. W takich sytuacjach 43 mm jest bardzo ciekawą ogniskową. Pozwala zachować kontakt z fotografowaną osobą, a jednocześnie nie powoduje tak dużego dystansu jak dłuższe teleobiektywy.
Cisza ma znaczenie
W fotografii ulicznej ważna jest również dyskrecja. Krzysiek korzystał z elektronicznej migawki Leiki Q3, dzięki czemu mógł wykonywać zdjęcia praktycznie bezgłośnie. To niewielki detal, który w praktyce może bardzo dużo zmienić. Brak charakterystycznego dźwięku migawki pozwala fotografować bardziej dyskretnie i nie wybijać fotografowanych osób z naturalnego zachowania. Ma to szczególne znaczenie przy zdjęciach streetowych, kiedy chcemy uchwycić prawdziwy moment, a nie reakcję człowieka na aparat.
Kolor jako dodatkowe ograniczenie
Ciekawym elementem wyzwania był również kolor. Mateusz miał szukać niebieskiego, a Krzysiek czerwonego. Początkowo może wydawać się to kolejnym ograniczeniem, ale w praktyce taki zabieg pomaga uporządkować sposób patrzenia. Kiedy fotograf otrzymuje konkretne zadanie, zaczyna dostrzegać rzeczy, które wcześniej prawdopodobnie przeszłyby niezauważone. Czerwony rower. Niebieska kurtka. Czerwone akcesoria psa. Fragment szyldu. Detal architektoniczny.
Ograniczenie zmienia sposób obserwowania świata.
To właśnie dlatego podobne ćwiczenia mogą być bardzo wartościowe również dla osób, które dopiero uczą się fotografii.
Który obiektyw wygrał?
I tutaj pojawia się najważniejszy wniosek z całego wyzwania: nie ma jednego zwycięzcy, który sprawdzi się w każdej sytuacji. Zoom 28–70 mm oferuje ogromną elastyczność. Jest świetnym rozwiązaniem wtedy, gdy fotograf musi szybko reagować, zmieniać kadry i pracować w różnych warunkach. W zastosowaniach profesjonalnych jego uniwersalność jest trudna do przecenienia. Stałka 43 mm wymaga natomiast większego zaangażowania. Zmusza do poruszania się, szukania odpowiedniej perspektywy i bardziej świadomego komponowania. Jest przy tym mniejsza, lżejsza i bardziej dyskretna.
Dlatego wybór zależy przede wszystkim od stylu fotografowania i rodzaju wykonywanej pracy.
Jeśli fotografujemy ślub, wydarzenie albo dynamiczną sesję – zoom może okazać się bezkonkurencyjny.
Jeśli wychodzimy na spacer fotograficzny, fotografujemy ulicę i chcemy skupić się na samym procesie tworzenia zdjęć – stałka może dać więcej satysfakcji.
Najważniejszy sprzęt to ten, który zmusza do fotografowania
Całe wyzwanie pokazuje jeszcze jedną ważną rzecz. Dobry sprzęt nie zastąpi praktyki. Można godzinami oglądać poradniki dotyczące kompozycji, czytać o ogniskowych i analizować ustawienia aparatu. Jednak dopiero wyjście na ulicę i próba wykonania konkretnych zdjęć w określonym czasie pozwala naprawdę sprawdzić, czego nauczyliśmy się do tej pory. Jedna godzina i pięć kategorii wystarczyły, aby zmusić fotografów do szybkiego podejmowania decyzji, obserwowania otoczenia i wychodzenia poza utarte schematy. Co więcej, takie wyzwania pokazują, że ograniczenia mogą rozwijać kreatywność. Brak możliwości zmiany ogniskowej nie musi być problemem. Może być impulsem do poszukania zupełnie innego kadru.
Warto drukować zdjęcia
W filmie pojawia się również bardzo ciekawa refleksja dotycząca drukowania fotografii. W czasach, gdy większość zdjęć oglądamy na ekranie smartfona lub monitora, fizyczna odbitka pozwala spojrzeć na fotografię zupełnie inaczej. Zdjęcie wydrukowane można wziąć do ręki, powiesić na ścianie, pokazać komuś i wrócić do niego po czasie. To również dobry sposób na ocenę własnego rozwoju. Zestawienie zdjęć wykonanych kilka miesięcy czy lat temu z tymi, które robimy dzisiaj, potrafi powiedzieć o postępach fotografa znacznie więcej niż kolejne godziny spędzone na przeglądaniu sprzętu.
Zamiast kolejnego poradnika – wyjdź zrobić zdjęcia
Fotograficzne wyzwanie Krzyśka i Mateusza pokazuje, że do dobrej zabawy z aparatem wcale nie potrzebujemy egzotycznej lokalizacji ani specjalnie przygotowanej sesji. Wystarczy godzina, pięć tematów i kawałek miasta. Możecie spróbować podobnego ćwiczenia we własnej okolicy. Wybierzcie kilka kategorii, dodajcie ograniczenie kolorystyczne, ustalcie czas i ruszcie w teren. Możecie nawet zrobić własną wersję pojedynku zoom kontra stałka. Dopiero wtedy przekonacie się, który sposób fotografowania bardziej Wam odpowiada. Bo ostatecznie nie chodzi o to, czy zoom 28–70 mm jest lepszy od stałki 43 mm. Chodzi o to, który z tych obiektywów sprawia, że częściej podnosicie aparat do oka i naprawdę szukacie zdjęć. A to właśnie jest najważniejsze.